Dla wielbicieli literatury stolica naszego kraju ma naprawdę niespotykaną propozycję. Kto tylko nie był na bakier z lekturami szkolnymi, ten wie, że Bolesław Prus uczynił Warszawę główną bohaterką swojej najsłynniejszej powieści – „Lalki”. Kogo wzruszały uporczywe zaloty Wokulskiego, a denerwowała duma i zarozumialstwo, humorzastość Izabeli, temu przechadzka śladami tych charakterystycznych bohaterów na pewno sprawi wyjątkową frajdę.
Najpopularniejszym i najczęściej pojawiającym się w książce miejscem w stolicy jest bez dwóch zdań Krakowskie Przedmieście. To tu pod numerem 7 odnaleźć można dom i oficynę Wokulskiego, choć dzisiejsze domy nie pokrywają się z ówczesnymi, a znakiem dla turysty, że jest to miejsce o literackim wymiarze, jest tablica pamiątkowa i księgarnia, oczywiście imienia Bolesława Prusa. Poza tym dociekliwy odwiedzający skojarzy, że zdanie: „Na obu zaś końcach ulicy, niby pilnujące miasta szyldwachy, wznosiły się dwa pomniki” nakreśla dokładnie tych samych dwóch posągach, które oglądał Prus i które ogląda on sam: figurę Mikołaja Kopernika u wylotu Nowego Światu także kolumnę Zygmunta, na drugim końcu Krakowskiego Przedmieścia.
Warto także pójść śladem Wokulskiego, który – będąc w kiepskim humorze – wybrał się na przechadzkę na Powiśle. Trasę, którą przemierzył on ze swojego sklepu nad Wisłę, Prus opisał szczegółowo, więc możemy kierować się za jego wskazówkami: najpierw ulicą Karową, skręcając przy hotelu „Bristol” (nadal można w nim zamieszkać!), potem Radną i Browarną, skąd i Wokulski widział, i turysta dostrzeże budynki Uniwersytetu Warszawskiego.Przechadzka w okolicy Wisły będzie dużo milsza niż wędrówka bohatera „Lalki” i to nie tylko dlatego, że był on w fatalnym nastroju spowodowanej nieodwzajemnioną fascynacją. Główny bohater widział tam chałupki ludzi biednych, bez pracy niepotrzebnych. Dziś to miejsce wygląda zupełnie odmiennie. Możemy odpocząć na zielonym, zadbanym skwerku, wpatrując się na spokojną Wisłę i potężne mosty po obu stronach.
Ponieważ niemożliwe jest jednego dnia odwiedzić wszystkich miejsc wyszczególnionych w w książce, radzę nie ruszać się z w centrum. Choć Warszawa poleca rozbudowaną sieć hoteli w Warszawie, aby nie uleciał klimat „Lalki”, radzę przenocować właśnie przy Krakowskim Przedmieściu, np. w hotelu Harenda. Wtedy pozostanie w nas nastrój dziewiętnastowiecznej powieści, ale będziemy też niedaleko Nowego Światu tętniącego życiem dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Poza Krakowskim Przedmieściem i Powiślem, szczególnie radzę też, z książką w ręce, przybyć do Łazienek i na Saską Kępę.
Bardziej dociekliwych turystów oraz wielbicieli Bolesława Prusa (bądź samej stolicy) odsyłam do dzieła Ludwika Grzeniewskiego „Warszawa w «Lalce» Prusa”, w której Grzeniewski fenomenalnie rozkłada miasto Wokulskiego na czynniki pierwsze w poszukiwaniu najmniejszych śladów obecności Stanisława Wokulskiego, Izabeli Łęckiej i innych bohaterów.

